Muzyka

czwartek, 9 października 2014

Rozdział 8

Wyjazd zbliżał się wielkimi krokami. Dzisiaj wraz z Wojtkiem pojechałam na trening Skry. Przyjmujący chciał się pożegnać z kolegami. Na hale przyjechaliśmy w połowie treningu. Zostaliśmy bardzo miło powitani. Każdy podszedł się z nami przywitać. Czułam się jak dziecko przy nich. Każdy z siatkarzy przedstawił się mi, a ja im. Byłam szczęśliwa że mogę przebywać tak blisko nich. Włodi poodbijał kilka piłek z chłopakami. Trening się skończył. Pożegnaliśmy się z ekipą. Przyjmujący odwiózł mnie do domu, a sam pojechał do swojego. Już jutro mieliśmy lecieć. Oczywiście byłam nie spakowana. Na szczęście moja kochana mama mi  pomogła, bo sama była spakowana od kilku dni. Widziałam że nie może doczekać się tego wyjazdu. Jakoś po 21 zadzwonił dzwonek u drzwi. Otworzyłam je, a przede mną stoi Wojtek z walizką.
- Pomyślałem że będzie lepiej jak się u ciebie przenocuje - przywitał mnie buziakiem.
- Jasne. Wchodź, nie ma problemu - zawołała zza moich pleców mama.
- Dziękuje. - krzyknął na cały dom. 
Siatkarz wszedł do mieszkania. Zrobiłam szybką kolacje, oczywiście ukochany zjadł wszystko co było przygotowane. Szybko się wykąpałam. Gdy weszłam do pokoju, on już leżał w łóżku. Położyłam się obok niego.
- Boje się - powiedziałam cicho.
- Czego?
- Że się nie uda... Że będę kaleką.
- Nawet jeśli nią będziesz, to i tak będę cię kochał. Będę cię kochał taką jaką jesteś.
Nie odpowiedziałam nic. W duchu byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Po chwili on już spał. Ja nie mogłam zasnąć. Wstałam, założyłam jego bluzę i wyszłam na balkon. Usiadłam na krześle i zaczęłam płakać, jak małe dziecko. Nie wiedziałam z jakiego powodu, to chyba ze stresu, Z tego płaczu zasnęłam na dworze. Obudziłam się w swoim łóżku, przytulona do Wojtka. Spojrzałam na telefon. Była godzina 3 w nocy. Obróciłam się, aby być przodem do Włodarczyka.
- Czemu nie śpisz? - zapytałam.
- Bo boje się że znowu wyjdziesz na balkon i zaśniesz, a przy okazji zamarzniesz. Już się bałem że do szpitala pojedziemy.
- Przepraszam.
- No już dobrze, a teraz idź spać.
Dostałam buziaka w czoło. Objął mnie delikatnie, i nagle zasnęłam.
Obudził mnie słodki głos siatkarza, oraz zapach kawy i tostów.
- Dzień dobry.

- O jejku. Dziękuje. - byłam zaskoczona. Podniosłam się lekko, aby zjeść śniadanie. Później szybko się ubrałam, zrobiłam szybki makijaż i już byłam gotowa do wyjścia. Włodi zaczął znosić walizki do samochodu. Oczywiście okazało się że przyjmujący ma większą walizkę ode mnie. Dojazd do lotnika oraz sama odprawa przebiegła szybko. W samolocie były miejsca podwójne. Ja usiadłam z Wojtkiem, a moja mama z jakąś panią koło 30-stki, równolegle do nas. Nagle przed nami i za nami usiedli faceci w kapturach. Przestraszyłam się i złapałam ukochanego mocno za rękę. On się na mnie spojrzał i zaczął śmiać. Za to zarobił kuksańca w ramię. Nagle faceci przed nami i za nami zdjęli kaptury i krzyknęli:
- Niespodzianka!
Siedziałam z otwartą buzią. Przed nami siedzieli......
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że rozdział jest taki krótki, ale nie mam weny. Mam nadzieje że się podoba :)
Za wszelkie błędy przepraszam. Liczę na wsze komentarze są dla mnie bardzo ważne. :)
byłeś = skomentuj
Zapraszam do ankiety, która jest po prawej stronie ;)
Chciałabym serdecznie podziękować stronce:  https://www.facebook.com/pages/Siatk%C3%B3wka-jest-bowiem-zacnym-sportem-Milordzie-/208270342641466 oraz https://www.facebook.com/pages/Plusliga-CEV-Champions-League/669969823100673 za wypromowanie mnie :D
Mała :3

1 komentarz:

  1. Wyczuwam Skrzaty :) Świetny nie mogę się doczekać rozwoju tej historii :)

    OdpowiedzUsuń