- Wojtek?! Co ty robisz?
- Chciałem ci tylko pomóc - odpowiedział i posmutniał od razu.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Spuściłam wzrok. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Wciągu dalszym czułam jak jego ręka mnie obejmowała. Był bardzo delikatny. Zauważyłam się że moje przyjaciółki zaczynają mi uciekać.
- Przepraszam, ale muszę już iść - rzekłam szybko. Czułam że jestem czerwona jak burak. Siatkarz mnie puścił. Zaczęłam zmierzać w stronę wyjścia. Usłyszałam za sobą ciche:
-zrąbałem.
Zrobiło mi się go szkoda. Odwróciłam się i uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił uśmiech. Podeszłam do dziewczyn i pojechałyśmy wszystkie do mnie. Obejrzałyśmy razem nasz ulubiony świąteczny film, czyli "Kevin sam w domu". Czułam się źle, po tym jak potraktowałam Wojtka. Przecież każda dziewczyna marzy o takiej chwili, a ja oczywiście ją zmarnowałam. Do świąt zostało już kilka dni, więc pomagałam mamie w kuchni ile mogłam. Dwa dni przed wigilią przyleciał mój brat Bartek z Anglii, i również włączył się w przygotowania. 24 grudnia rano wpadła do mnie Oliwka, aby wymienić się prezentami, czyli siatkarskimi gadżetami. Ja dostałam siatkarski kubek, a moja przyjaciółka ogromny plakat. Gdy rozmawiałyśmy o sylwestrze do mojego pokoju weszła mama z jakimś prezentem.
- Leżał pod drzwiami. Pisze że dla ciebie.
Podała mi go, uśmiechnęła się i wyszła. Spojrzałyśmy się z Oli na siebie i oczywiście zaczęłyśmy się śmiać. Zaczęłam otwierać prezent a w nim koszulka meczowa Wojtka i oczywiście kartka. Przeczytałam ją na głos:
"Wesołych świąt. Mam nadzieję że prezent się podoba i założysz ją na jakiś mecz. Włodi"
Moja przyjaciółka patrzyła na mnie z otwartą buzią.
- No co? - zapytałam.
- Ty tego nie widzisz on się w tobie buja.
- A ty w Zatim i co z tego?
- I tak nie mam u niego szans.- po czym szybko dodała - Dobra na mnie już czas.
Pożegnałam się z Oli. W drzwiach minęła się z moim bratem, który akurat wrócił z zakupów. Pomogłam mu zanieść je do kuchni, po rozpakowaniu ich zaczęliśmy wspólne gotowanie.
Zawsze lubiłam wigilię w gronie najbliższej rodziny (tata już nie zaliczał się do rodziny). Zaraz po kolacji poszłam do pokoju po prezenty, ale coś mnie podkusiło żeby odpalić na chwilę komputer. Wojtek był dostępny. Napisałam do niego:
"Wesołych świąt! Tak, prezent bardzo mi się podoba. Może się spotkamy?"
Ostatnie zdanie napisałam sama nie wiedząc czy aby na pewno wiem co robię, ale wysłałam. Szybko zamknęłam komputer. Wzięłam prezenty i poszłam do salonu. Mamie dałam karnet do Spa. Wiem że zawsze chciała tam pójść, tylko nigdy nie miała czasu. Za to Bartkowi dałam kartę upominkową do Empika. Wiedziałam że kupi za to książki. Kładąc się spać spojrzałam na telefon. Miałam chyba z 10 wiadomości. Większość z życzeniami świątecznymi. Jeden od taty, który znowu tłumaczy się czemu nie spędzi z nami świąt i że prezent wyśle pocztą. I jedna od chłopaka, o którym cały czas myślałam: "Bardzo chętnie. To może spotkamy się w Ricco?"
Szybko odpisałam na wiadomość:
"Okey. To może we wtorek o 17?"
"Okey. To do zobaczenia i dobranoc :)"
Wysłałam zwykłe: "Dobranoc :)" i od razu zasnęłam. Pamiętam tylko tyle że śnił mi się on.
Poniedziałek leciał mi strasznie powoli. A ja miałam już zaplanowany cały następny dzień, który miał być jednym z niezwykłych dni mojego życia....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To jak wam się podoba kolejna część? Za wszelkie błędy przepraszam,
jestem tylko człowiekiem. Jeśli możecie, to napiszcie wasze subiektywne
opinie w komentarzu. Zapraszam do ankiety, która jest po prawej stronie
;)
Chciałabym serdecznie podziękować stronce:
https://www.facebook.com/pages/Siatk%C3%B3wka-jest-bowiem-zacnym-sportem-Milordzie-/208270342641466
za wypromowanie mnie :D
Mała :D
Świetny rozdział :) Tylko akcja toczy się trochę szybko :) Powodzenia!
OdpowiedzUsuń