To tak... mam na imię Nel. Mam 20 lat. Zadałam maturę z wynikiem pozytywnym. Mieszkam z mamą w Bełchatowie, bo tata nas zostawił jak miałam 16 lat. Buja się gdzieś z nową laską. Obecnie gram amatorsko na pozycji libero w małym klubie w Bełchatowie. Od kilku lat jestem kibicem Skry Bełchatów. Należę do Klubu Kibica. Jeżdżę na każdy mecz, jak tylko mogę. Moim ulubionym zawodnikiem jest Wojciech Włodarczyk.
To już dzisiaj. Pierwszy mecz Skry w tym sezonie Plus Ligi. Czekam wraz z Klubem Kibica na mecz Skra Bełchatów vs Lotos Gdańsk. Wchodzą zawodnicy, a wśród nich, Wojtek, i ten jego cudny uśmiech. Wchodzi na halę wraz z najlepszymi kolegami, czyli z Karolem Kłosem i Andrzejem Wroną. Chłopaki mają szybką rozgrzewkę. Po 20 minutach rozpoczyna się mecz....
Mecz skończył się oczywiście wynikiem 3:0 dla Skry. Co jakiś czas spoglądałam na Wojtka, który stał w kwadracie dla rezerwowych. Raz nasze spojrzenia się spotkały. Uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił. Nogi się pode mną ugięły. Poczułam takie miłe ciepło w środku i oczywiście motylki w brzuchu. Skoro mam z nim chyba z tysiąc selfie, to może mnie już kojarzy,. Po spotkaniu, Klub poprzybijał piątki ze skrzatami. Ja dzisiaj nie przybijałam bo czekałam już po drugiej stornie boiska na chłopaków. Najpierw selfie oczywiście z Karolem, później z Facundo. Na zdjęcie z Wojtkiem trochę się naczekałam, bo udzielał wywiadu jakiejś blondynce. Wspólna fotka jak zwykle wyszła idealnie, a zaraz po niej on szepnął mi do ucha:
- Mam nadzieje że mi je wyślesz.
Wojtek powędrował do szatni, a ja znów poczułam motylki w brzuchu. Tylko tym razem jeszcze większe.
Zdjęcie od razu było tapetą w telefonie, na tablecie oraz na laptopie. Tej nocy nie zasnęłam zbyt szybko. Długo patrzyłam na zdjęcie zastanawiając się czy on to mówił na poważnie, czy na żarty.
Następnego dnia miałam trening. Było to dziwne bo rzadko kiedy miałam trening w niedziele. Coś mnie kusiło żeby nie iść, ale jednak poszłam. To był wielki błąd. Niestety nie szło mi najlepiej, ponieważ cały czas myślałam o słowach siatkarza. Aż w pewnym momencie chciałam rzucić się po piłkę i upadłam niefartownie na prawe kolano. Późniejsze wydarzenia pamiętam tylko jak przez mgłę. Wiem tyle że płakałam z bólu, kolano mi spuchło i urwał mi się film. Obudziłam się w szpitalu, gdzie dostałam najgorszą wiadomość jaką mogłam, czyli ......................
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje że rozdział się podoba. Pierwszy raz coś takiego pisze, więc za wszelkie błędy przepraszam. Zachęcam do komentowania i pisania subiektywnych opinii. Może jutro pojawi się kolejny rozdział ^^
Mała :3
Włodek! zostaję :D
OdpowiedzUsuńmogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach na blogu "Potrafimy..."? znajdziesz go na moim profilu :) Dziękuję! :D
jasne :D
OdpowiedzUsuńDziękuję :D
Usuń