Muzyka

niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 10

Z następnego miesiąca nie wiele pamiętam. Wiem tylko że miałam rehabilitację oraz, że odbył się pogrzeb mojej mamy. Do dziś dziękuję Bogu za moich wspaniałych przyjaciół i chłopaka. Bez nich nie dałabym sobie rady. To oni podnieśli mnie na duchu. Wojtek wrócił do treningów, a ja zaczynałam wracać do "żywych"
Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi.
- Kochanie co dzisiaj na obiad? - zapytał ukochany wchodząc do kuchni. Podszedł do mnie od tyłu, objął mnie w pasie i pocałował w szyję.
- Zapiekankę makaronową -  odpowiedziałam i obróciłam się przodem do mojego rozmówcy. Musnęłam jego wargi i wtuliłam się w jego tors. Tak bardzo go potrzebowałam. Po kwadransie usiedliśmy do stołu, aby skonsumować posiłek. Widziałam jak Włodarczyk wypatruje się we mnie oczami pełnymi troski.
- Kochanie, pójdziesz ze mną na mecz? Chłopaki z drużyny ciągle się o ciebie pytają. Poczułam miłe ciepło na sercu.
- No jasne że pójdę -  odpowiedziałam z serdecznym uśmiechem. Siatkarz wstał i pocałował mnie w czubek głowy po czym szepnął do ucha:
- Dziękuję, nawet nie wiesz jak się ciesze. I poszedł do łazienki się wykąpać. Ja wstałam i zebrała brudne naczynia, po czym włożyłem je do zmywarki.
Wieczorem zjawili się u nas nie kto inny jak Kłosik i Kraczący. Oczywiście nie obyło się bez pytań czy u mnie oby na pewno wszystko w porządku. Zaczynali mnie już tym wkurzać, ale też cieszyłam się, że się tak o mnie troszczą.
- No, no widzę że pani Włodarczyk nabiera kolorów -  stwierdził Karol, a ja zarumieniłam się. Andrzej tylko pokiwał głową na znak, że się z nim zgadza.
- To co może jakiś film? - zaproponował Wojtek. Wszyscy zgodzili się na ten pomysł. Zdecydowaliśmy obejrzeć jakąś komedie, ale niestety środkowi musieli się zmyć w połowie filmy. Pożegnali się z nami i opuścili mieszkanie. Przyjmujący zamknął za kolegami drzwi i podszedł do barku. Wyjął z niego czerwone wino i dwa kieliszki. Ja w tym czasie wyłączyłam film, a włączyłam romantyczną muzykę. Usiadłam na kanapie. Po chwili dosiadł się do mnie mój chłopak i podał mi lapke wina. Sączyliśmy je oboje wtuleni w sobie. Spojrzałam na jego, widziałam że jest zamyślony. Chyba zauważył że patrze się na niego, bo odwrócił głowę w moją stronę. Spojrzałam głęboko w jego piękne tęczówki. On zbliżył swoją twarz do mojej. Pocałunek był namiętny i porywczy. Czułam że chce więcej. Wyrwałam mu z dłoni kieliszek i odstawiłam na stół wraz z moim. Usiadłam okrakiem na jego kolanach, a dłonie wędrowały po jego włosach. Włodarczyk ściągnął koszulkę, gdy zobaczyłam jego nagi tors od razy zrobiło mi się gorąco. Za chwilę poczułam jak jego dłonie wędrują pod moją koszulkę.
- Kochanie no chyba nie tutaj -  szepnęła kusząco ukochanemu na ucho. Nie musiałam długo czekam na jego reakcje.
Wziął mnie na ręce i położył dopiero w sypialni na łóżku. Szybko pozbyłam się swoje koszulki, na co siatkarz pozbył się swoich spodni. Z bielizną sam sobie poradził. Wojtek był niezwykle delikatny. Po chwili uniesień zasneliśmy
wtuleni w siebie. Ale wtedy nie zdawałam sobie że to był wielki błąd.......


No to witam znów. Wiem dawno mnie nie było ale postaram się to nadrobić. Rozdział niestety krótki ale mam nadzieje że z czasem się rozkręce. Za wszelkie błędy przepraszam, ale rozdział był pisany na telefonie. Liczę na wasze komentarze.
Do następnego :*

niedziela, 12 października 2014

Rozdział 9

Przed nami siedzieli siatkarze wraz z moimi przyjaciółkami! Nie mogłam w to uwierzyć! Oliwia, Kinga, Natalia, Wrona, Kłos i Zati! Bardzo się ucieszyłam, no bo kto normalny wybiera się do Szwajcarii na operacje ze swoimi przyjaciółmi? Zastanawia mnie tylko jedno kto to wymyślił? Przez chwile siedziałam tak i myślałam, nic się nie odzywając dopiero po paru sekundach przywitałam się z wszystkimi.
- Czeeeeść kochane! Co wy tu robicie!? - zapytałam i od razu przytuliłam się do dziewczyn.
- No dzięki z nami już się nie przywitasz. - chórem wykrzyknęli siatkarze.
- Cześć wam, bardzo miło was widzieć, ale czy nie powinniście mieć teraz tereningu?
- Powinniśmy, ale stwierdziliśmy że dotrzymamy ci towarzystwa w trudnych chwilach - odpowiedział Karol.
- Dziękuje wam. Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy - odpowiedziałam i od razu spojrzałam się na podłogę, aby się nie popłakać. Właśnie w tym momencie poproszono nas abyśmy zajęli swoje miejsca i zapięli pasy, ponieważ będziemy startować. Nadal siedziałam z przyjmującym. Przed nami usiadła Oliwka z Pawłem, za nami Kinga z Karolem, a za moją mamą Natalka z Andrzejem. Podczas startowania wszyscy siedzieli cicho, może dlatego, że był to nasz pierwszy lot (dziewczyn), i pewnie każda się bała.
Potem każdy robił coś w swoim gronie. Oliwka zasnęła na ramieniu Zatiego. Kinga z Karolem słuchała muzyki, a Natalka ciągle rozmawiała z Andrzejem. Postanowiłam porozmawiać z Włodim.
- Dziękuje. Jesteś wielki. - powiedziałam i spojrzałam w jego oczy. Widziałam w nich szczęście.
- Dla ciebie wszystko. - podniósł lekko mój podbródek i pocałował mnie. Ten pocałunek był jakiś wyjątkowy. Inny. Przyjmujący objął mnie ramieniem i w takiej pozycji zasnęłam.
Obudziłam się gdy odchodziliśmy do lądowania. Po około dwóch godzinach byliśmy w szpitalu. Chodziarz budynek nie wyglądał jak szpital, tylko bardziej jak hotel. Okazało się że wszyscy tam będą tam mieszkać. Bardzo się ucieszyłam że wszyscy będą blisko mnie. Oczywiście wchodząc do szpitala musiałam wpaść na kogoś.
- Przepraszam nie chciałam. - powiedziałam i podniosłam się z podłogi.
- Przepraszam to moja wina. - usłyszałam znajomy głos.
Podniosłam głowę. To był głos Michała Winiarskiego. Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwnienia. Zdołałam tylko wydusić:
- Nic się nie stało.
Od razu chłopaki zaczęli się z nim witać.
- Co ty tutaj robisz? - Zapytał Karol.
- Leczę kontuzje pleców. - odpowiedział Winiar. - Ale mam dla was dobrą wiadomość. Od następnego sezonu gram w Skrze Bełchatów!
Teraz to chłopaki cieszyli się jak małe dzieci. W sumie ja też się cieszyłam. Po wielkiej euforii poszliśmy do recepcji. Każdy dostał klucz od pokoju. Oczywiście Wojtek zaginął w akcji. Ja szybko zabrałam klucz od swojego pokoju i poszłam w stronę drzwi z numerem 12. Wchodzę, a tam stoją 2 łóżka, a na jednym leży Wojtek.
- A co ty tutaj robisz? - zapytałam ze zdziwieniem.
- A będę z tobą w pokoju.
Przyjmujący wstał z łóżka i podniósł mnie aby dać mi buziaka. Nagle za nami stanęła pielęgniarka, która okazała się polką.
- Dzień dobry. Przepraszam że przeszkadzam, ale doktor prosi panią Nel do siebie, do pokoju 5 z całą dokumentacją medyczną.
- Dobrze już idę.
Włodi mnie puścił wyjęłam z torby dokumentacje i poszłam do lekarza. Zostałam przebadana i dowiedziałam się że operacja już za dwa dni.
Te dwa dni spędziłam w gronie. Dla mnie było to bardzo ważne, że oni są tutaj ze mną. Nadszedł ten dzień. Dzień operacji.
- Spokojnie kochanie wszystko będzie dobrze - powiedział przyjmujący przytulił mnie i jak to miał w zwyczaju dał mi buziaka w czoło. Było obowiązkowe selfie na instagrama. Pożeganałam się jeszcze z mamą, ale to pożganie było jakieś inne. Bardziej czułe. Jakbyśmy żegnały sie po raz ostatni. Wiedziałam że to nie realne. Zabrali mnie na salę operacyjną. Założyli maskę na twarz. Zasnęłam. Obudziłam się w swoim pokoju, podpięta do dziwnych urządzeń. Przestraszyłam się. Obróciłam głowę w lewo. Obok mnie leżał Wojtek i trzymał mnie za rękę. Spojrzał na mnie. Miał czerwone oczy. Poczułam jak moje serce bije co raz szybciej.
- Kochanie co się stało? - zapytałam.
- Twoja mama miała zawał. Nie żyje - odpowiedział przyjmujący. Mi i jemu po policzku spłynęła łza.
Mój świat się zawalił.....
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że rozdział tak późno, ale nie było weny. Dziękuje Kindze za napisanie początku rozdziału <3
Jak się podoba?
Za wszelkie błędy przepraszam. Liczę na wsze komentarze są dla mnie bardzo ważne. :)
byłeś = skomentuj
Zapraszam do ankiety, która jest po prawej stronie ;)
Chciałabym serdecznie podziękować stronce:
 https://www.facebook.com/pages/Siatk%C3%B3wka-jest-bowiem-zacnym-sportem-Milordzie-/208270342641466
oraz
 https://www.facebook.com/pages/Plusliga-CEV-Champions-League/669969823100673 za wypromowanie mnie :D
Mała :3


czwartek, 9 października 2014

Rozdział 8

Wyjazd zbliżał się wielkimi krokami. Dzisiaj wraz z Wojtkiem pojechałam na trening Skry. Przyjmujący chciał się pożegnać z kolegami. Na hale przyjechaliśmy w połowie treningu. Zostaliśmy bardzo miło powitani. Każdy podszedł się z nami przywitać. Czułam się jak dziecko przy nich. Każdy z siatkarzy przedstawił się mi, a ja im. Byłam szczęśliwa że mogę przebywać tak blisko nich. Włodi poodbijał kilka piłek z chłopakami. Trening się skończył. Pożegnaliśmy się z ekipą. Przyjmujący odwiózł mnie do domu, a sam pojechał do swojego. Już jutro mieliśmy lecieć. Oczywiście byłam nie spakowana. Na szczęście moja kochana mama mi  pomogła, bo sama była spakowana od kilku dni. Widziałam że nie może doczekać się tego wyjazdu. Jakoś po 21 zadzwonił dzwonek u drzwi. Otworzyłam je, a przede mną stoi Wojtek z walizką.
- Pomyślałem że będzie lepiej jak się u ciebie przenocuje - przywitał mnie buziakiem.
- Jasne. Wchodź, nie ma problemu - zawołała zza moich pleców mama.
- Dziękuje. - krzyknął na cały dom. 
Siatkarz wszedł do mieszkania. Zrobiłam szybką kolacje, oczywiście ukochany zjadł wszystko co było przygotowane. Szybko się wykąpałam. Gdy weszłam do pokoju, on już leżał w łóżku. Położyłam się obok niego.
- Boje się - powiedziałam cicho.
- Czego?
- Że się nie uda... Że będę kaleką.
- Nawet jeśli nią będziesz, to i tak będę cię kochał. Będę cię kochał taką jaką jesteś.
Nie odpowiedziałam nic. W duchu byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Po chwili on już spał. Ja nie mogłam zasnąć. Wstałam, założyłam jego bluzę i wyszłam na balkon. Usiadłam na krześle i zaczęłam płakać, jak małe dziecko. Nie wiedziałam z jakiego powodu, to chyba ze stresu, Z tego płaczu zasnęłam na dworze. Obudziłam się w swoim łóżku, przytulona do Wojtka. Spojrzałam na telefon. Była godzina 3 w nocy. Obróciłam się, aby być przodem do Włodarczyka.
- Czemu nie śpisz? - zapytałam.
- Bo boje się że znowu wyjdziesz na balkon i zaśniesz, a przy okazji zamarzniesz. Już się bałem że do szpitala pojedziemy.
- Przepraszam.
- No już dobrze, a teraz idź spać.
Dostałam buziaka w czoło. Objął mnie delikatnie, i nagle zasnęłam.
Obudził mnie słodki głos siatkarza, oraz zapach kawy i tostów.
- Dzień dobry.

- O jejku. Dziękuje. - byłam zaskoczona. Podniosłam się lekko, aby zjeść śniadanie. Później szybko się ubrałam, zrobiłam szybki makijaż i już byłam gotowa do wyjścia. Włodi zaczął znosić walizki do samochodu. Oczywiście okazało się że przyjmujący ma większą walizkę ode mnie. Dojazd do lotnika oraz sama odprawa przebiegła szybko. W samolocie były miejsca podwójne. Ja usiadłam z Wojtkiem, a moja mama z jakąś panią koło 30-stki, równolegle do nas. Nagle przed nami i za nami usiedli faceci w kapturach. Przestraszyłam się i złapałam ukochanego mocno za rękę. On się na mnie spojrzał i zaczął śmiać. Za to zarobił kuksańca w ramię. Nagle faceci przed nami i za nami zdjęli kaptury i krzyknęli:
- Niespodzianka!
Siedziałam z otwartą buzią. Przed nami siedzieli......
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że rozdział jest taki krótki, ale nie mam weny. Mam nadzieje że się podoba :)
Za wszelkie błędy przepraszam. Liczę na wsze komentarze są dla mnie bardzo ważne. :)
byłeś = skomentuj
Zapraszam do ankiety, która jest po prawej stronie ;)
Chciałabym serdecznie podziękować stronce:  https://www.facebook.com/pages/Siatk%C3%B3wka-jest-bowiem-zacnym-sportem-Milordzie-/208270342641466 oraz https://www.facebook.com/pages/Plusliga-CEV-Champions-League/669969823100673 za wypromowanie mnie :D
Mała :3

wtorek, 7 października 2014

Rozdział 7

Obudziłam się na torsie Wojtka. W domu panowała kompletna cisza. Wywnioskowałam że wszyscy spali. Powoli wstałam z łóżka i poszłam wziąć szybki prysznic. Wchodząc do mojego pokoju na łóżku znalazłam oczywiście Oliwkę i Pawła. Spali w najlepsze, wtuleni w siebie. Szybko odłożyłam rzeczy i poszłam do kuchni zrobić jakieś śniadanie. Po drodze wstąpiłam do salonu. Wyglądał makabrycznie. Wszędzie walały się śmieci i jedzenie. Nie licząc tego że Karol, Andrzej, Natalka i Kinga spali na rozkładanej kanapie. Wyglądało to bardzo zabawnie. Wzięłam się za robienie śniadania. Postanowiłam, że zrobię naleśniki, ale od razu zrobiłam dużo ciasta. Domyślałam się, że chłopaki mogą dużo zjeść. Gdy kończyłam je piec, prawie wszyscy siedzieli już przy stole w kuchni. Oczywiście brakowało przyjmującego.
- Śpiąca królewna nadal śpi? - zapytał drwiąco Kłos. - U niego to normalne. 
- Już idę go obudzić. Tylko nie zjedzcie wszystkiego sami.
O dziwo, gdy weszłam do pokoju brata to Włodi już nie spał. Siedział z opuszczoną głową. Usiadłam obok niego. Spojrzał się na mnie. Miał czerwone oczy.
- Ej, co się stało? Nie płacz. - powiedziałam, a on objął mnie ramieniem.
- Śniła mi się moja mama. - rzekł. W tym samym momencie poleciała mu łza po policzku, a za chwilę dodał - Zginęła w wypadku. Samochód ją potrącił, a dzisiaj śniła mi się że błogosławiła nas.

- To chyba dobry znak. - wyszeptałam nieśmiało.
- Tak. Ja płaczę z tęsknoty za mamą i ze szczęścia.
- Dobra koniec smętów - nagle w drzwiach pojawił się Andrzej. Zauważyłam że przyjmujący zrobił się czerwony
- Już idziemy. Tylko zostawcie coś dla nas kilka naleśników.- powiedziałam do środkowego i puściłam mu oczko. Po czym powiedziałam szeptem do Włodiego. - Mam dobrą wiadomość. Mama pojechała do babci do Łodzi i wróci jutro, więc mamy całe mieszkanie dla siebie. A teraz chodź jeść. Siatkarz dał mi buziaka w policzek i pomógł mi wstać. Zjedliśmy naleśniki. Po chwili rozpoczęliśmy wielkie sprzątanie. Trochę nam wszystkim to zajęło. Ale po godzinie wszytko prawie lśniło. Wraz z Wojtkiem pożegnałam gości. Zostaliśmy sami. Stałam pod ścianą i czekałam na jego ruch. Na jego twarzy zawitał ten cudny uśmiech. Wziął mnie na ręce i położył na moim łóżku. Sam położył się obok.
- Kocham cię. - wyszeptał mi do ucha.
- Też cię kocham.
Poczułam jak spływa mi łza po policzku.
- Nelka, mam nadzieje że to ze szczęścia.
- Tak - odpowiedziałam. - Nigdy nie sądziłam, że to marzenie się spełni.
Przyjmujący szybko skradł mi całusa.
Dzień zleciał nam na rozmowach, filmie komediowym i posiłkach.
Wyszliśmy na balkon gdy zrobiło się już ciemno.
- Widzisz to okno, w którym pali się kolorowe światło - wskazał na blok oddalony kilkaset metrów.
- Widzę
- To jest okno naszego mieszkania - uśmiechnął się Włodi.
- Naszego? - nie mogłam uwierzyć w to co słyszę

- Tak. - odpowiedział dumnie przyjmujący. - Zamieszkamy tam, jak wrócimy ze Szwajcarii.
- Kocham cię - wyznałam i pocałowałam siatkarza.
Zrobiło się chłodno, więc weszliśmy do mieszkania. Zasiedliśmy na kanapie w salonie. Zaczęliśmy oglądać jakiś film romantyczny. Wtuliłam się w ukochanego i w takiej pozycji obejrzeliśmy cały film. Zrobiło się późno, więc Wojtek poszedł wziąć prysznic, a ja w tym czasie zrobiłam kanapki na kolacje. Szybko je zjedliśmy i położyliśmy się pod kołdrą w moim pokoju. Chwilkę jeszcze rozmawialiśmy i ja zasnęłam. Obudziłam się po jakimś kwadransie.
- A ty jeszcze nie śpisz? - zapytałam się zdziwiona że przyjmujący nie śpi, tylko patrzy się na mnie.
- Jesteś taka piękna, że nie chce się z ciebie wzroku spuszczać.
Czułam że się rumienię.
- Jasne jasne. Dobra idź spać.
- Już idę.
Dostałam buziaka na dobranoc w czoło. Zasnęłam.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

To jak wam się podoba 7 część?
Za wszelkie błędy przepraszam. Liczę na wsze komentarze są dla mnie bardzo ważne. :)
Byłeś = Skomentuj
Zapraszam do ankiety, która jest po prawej stronie ;)
Chciałabym serdecznie podziękować stronce:  https://www.facebook.com/pages/Siatk%C3%B3wka-jest-bowiem-zacnym-sportem-Milordzie-/208270342641466 oraz https://www.facebook.com/pages/Plusliga-CEV-Champions-League/669969823100673 za wypromowanie mnie :D
Mała :D   

poniedziałek, 6 października 2014

Rozdział 6

W szpitalu leżałam jeszcze przez tydzień. Wojtek jak tylko miał czas to był przy mnie. Założyli mi na kolano szynę i wypisali mnie do domu, ponieważ nie zgodziłam się na operacje. Moja mama specjalnie dla mnie wzięła w pracy miesiąc wolnego. do domu przywiózł mnie przyjmujący. Zdziwiłam się że mama po mnie nie przyjechała.Wjechaliśmy windą na 5 piętro. Włodi zasłonił mi oczy i zaczął prowadzić chyba do mojego mieszkania. Poczułam przyjemne ciepło, a jednocześnie on odsłonił mi oczy.
- Niespodzianka! - krzyknęli wszyscy, którzy byli w moim mieszkaniu. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę, i kogo widzę. W holu stali: Oliwka, Natalka, Kinga, Andrzej Wrona, Karol Kłos i Paweł Zatorski. Najbardziej zdziwiła mnie obecność siatkarzy. O kulach podeszłam do przyjaciółek i się z nimi przywitałam
- Kto to wymyślił? - zapytałam.
- Zagaduj - powiedziała Kinga, i kiwnęła głową w stronę Wojtka, który kładł moją torbę w korytarzu.
- Kiedyś go zabiję - rzekłam i razem z dziewczynami zaczęłyśmy się śmiać. Nagle podeszli siatkarze i również się ze mną przywitali. Oni przecież mnie nie znali, no chyba że przyjmujący im dużo o mojej osobie nagadał. Widziałam ukradkiem jak Oli spogląda na Pawła, a on na nią. Czułam że coś z tego wyjdzie. Zapoznałam się bliżej z chłopakami. Impreza trwała w najlepsze, gdy nagle poczułam ból w kolanie. Z pomocą kul poszłam do kuchni, aby wziąć tabletkę przeciwbólową. Popiłam ją wodą. Postanowiłam się przewietrzyć. Wyszłam na balkon. Zaczęłam myśleć o tym co się dzisiaj zdarzyło, a przede wszystkim o tym jak zbliżyliśmy się do siebie z Wojtkiem. Nagle poczułam jakiś materiał na plecach
- Nelka ubierz bluzę bo się przeziębisz - powiedział  przyjmujący i przytulił mnie od tyłu. Powoli obróciłam się.
- Dziękuje.. - zaczęłam, ale on nie pozwolił mi skończyć zdania. Pocałował mnie. 
- Nie dziękuj jeszcze. Za dwa tygodnie wylatujemy do Szwajcarii. - powiedział i mrugnął do mnie.
- My? - zapytałam ze zdziwieniem.
- No tak w trójkę. Ty, twoja mama i ja.
- A co z twoim klubem, treningami, meczami?
- Spokojnie, i tak siedzę na ławce. Powiedziałem im, że robię sobie przerwę.
Zatrzęsłam się z zimna. Siatkarz wziął mnie delikatnie na ręce. Weszliśmy do salonu a tam Kinga i Natalka grają w najlepsze na xboxie z Karolem i Andrzejem. Zostałam szybko przeniesiona przez salon, w kierunku mojego pokoju. Otworzyłam drzwi, a tam na łóżku Zati, który ramieniem obejmuje Oliwkę. Oglądali jakiś film na moim telewizorze. Oboje spojrzeli się na mnie i Włodiego. Uśmiechnęłam się i szybko zamknęłam drzwi. Wskazałam pokój mojego brata. Otworzyłam drzwi od pokoju. On wniósł mnie do niego i bardzo delikatnie położył na łóżku brata. Po chwili już leżał obok mnie. Położyłam się na jego torsie. Czułam jego cudowne mięśnie.
- Ej, Nelka mam pytanie. - zaczął nie pewnie Wojtek.
- Słucham cię.
- Czy my już tak na poważnie? - zapytał nie pewnie, a ja żeby to wszystko mu ułatwić szybko odpowiedziałam:
- Mam nadzieje że tak. Podniosłam głowę, aby spojrzeć mu w oczy. On delikatnie przyciągnął mój podbródek i delikatnie pocałował mnie. Chwilę po tym przytulił mnie.
- A! Twoja mama kazała przekazać że idzie do znajomej i wróci rano.- wypalił nagle Włodarczyk. 
- No nie powiem. Szybko ci się przypomniało.
Czułam jak zamykają mi się powieki. Po chwili zasnęłam na jego klatce......
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podoba wam się kolejny rozdział? Za wszelkie błędy przepraszam. Liczę na wsze komentarze są dla mnie bardzo ważne. :)
Byłeś = Skomentuj
 Zapraszam do ankiety, która jest po prawej stronie ;)
Chciałabym serdecznie podziękować stronce:  https://www.facebook.com/pages/Siatk%C3%B3wka-jest-bowiem-zacnym-sportem-Milordzie-/208270342641466 za wypromowanie mnie :D
Mała :D  

niedziela, 5 października 2014

Rozdział 5

Mama wyszła aby porozmawiać z lekarzem. Gdy zobaczyłam Wojtka, widziałam w jego oczach smutek i troskę. Zrobiło mi się go szkoda. Widziałam że się o mnie martwi. Nie wiedziałam jak go pocieszyć, dlatego uśmiechnęłam się lekko, a on odwzajemnił uśmiech. Włodi wyszedł z sali, chyba po to aby porozmawiać z moją mamą i lekarzem. Moi nabliżssi wrócili ze smutnymi minami. Siatkarz pisał coś na telefonie.
- Kochanie, jak się czujesz? - zapytała mama. Nadal miała zapłakane oczy.
- Dobrze tylko kolano trochę boli.
- Niestety mam złą wiadomość. - powiedziała niepewnie mama.
W tym momencie zadzwonił telefon Włodiego. Wyszedł z sali aby go odebrać.
- Operacja kolana się nie udała. - oznajmiła mama i zaczęła płakać. Szybko wstała i wyszła z sali. Chyba nie chciała żebym widziała jak płacze. W drzwiach moja mama minęła się z Wojtkiem. Usiadł na krześle obok mojego łóżka.
- Mam dla odmiany dobrą wiadomość - mówiąc to patrzył na mnie,  a w jego oczach było widać nadzieję - załatwiłem ci miejsce w prywatnej klinice w Szwajcarii. Jeszcze tylko twoja mama musi się zgodzić. 
- Przepraszam ale raczej nie będę mogła pojechać.  Nie stać mnie i mamy na to. Przepraszam.
- Spokojnie ja ci to opłace. - Mówiąc to Wojtek złapał mnie za rękę.
- Nie mogę ci na to pozwolić,  to zbyt kosztowne. -  powiedziałam.  Czułam jak pieką mnie powieki.  Nie mogłam w tym momencie się rozpłakać. Siatkarz spojrzał na zegarek,  który wisiał po drugiej stronie sali. Mój wzrok powędrował w to samo miejsce. Było po 19.
- Będziemy się kłócić jutro. Muszę już iść mam trening o 20. Cześć. - Pożegnał mnie przyjmujący i pocałował w czoło. Zrobiło mi się bardzo miło. Jeszcze na pożegnanie mu pomachałam. Koło łóżka znalazłam moją torebkę,  z której wygrzebałam telefon i położyłam go koło głowy.  Po kilkunastu minutach weszła mama. Dała mi buziaka.
- Kochanie już wszystko wiem. - Powiedziała mi i wyszła. Domyśliłam się, że kombinuje jak zorganizować pieniądze na wyjazd. Czułam że jestem zmęczona. Już zasypiałam gdy nagle zadzwonił mi telefon. Wzięłam telefon. Dostałam SMS-a od Włodarczyka. Wysłał mi filmik, a na nim wszyscy siatkarze Skry życzą mi szybkiego powrotu do zdrowia. Teraz nie wytrzymałam i poleciały mi łzy. Łzy szczęścia.  Za chwilę dostałam wiadomość:
"Dobranoc, kolorowych :*"
Jak już przestały mi lecieć łzy odpisałam:
"Dziękuję. Jesteś najlepszy. Dobranoc :*"
Odłożyłam telefon i szybko zasnęłam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To jak wam się podoba kolejna część? Za wszelkie błędy przepraszam, jestem tylko człowiekiem. Jeśli możecie, to napiszcie wasze subiektywne opinie w komentarzu. Zapraszam do ankiety, która jest po prawej stronie ;)
Chciałabym serdecznie podziękować stronce:  https://www.facebook.com/pages/Siatk%C3%B3wka-jest-bowiem-zacnym-sportem-Milordzie-/208270342641466 za wypromowanie mnie :D
Mała :D  

piątek, 3 października 2014

Rozdział 4

To już dzisiaj. Obudziłam się bardzo wcześnie. Zjadłam śniadanie. I szwendałam się po domu, sama nie wiedząc co robić. W końcu postanowiłam odpalić Simsy i tak zleciało mi kilka godzin. Po obiedzie wzięłam szybki prysznic, i zaczęłam przygotowywać się do spotkania. Byłam ubrana w szare jeansy, łososiowy sweterek, czarne kozaki, granatową kurtkę zimową, a na ramieniu miałam czarną torbę. Włosy miałam spięte w koczka, i bardzo lekki makijaż. Brat podwiózł mnie pod pizzerie. Wysiadłam z samochodu. Pierwszy raz wyszłam gdzieś bez kuli, więc poruszałam się bardzo ostrożnie i powoli. Poczułam przyjemne ciepło, oraz zapach pizzy, gdy weszłam do środka. On już tam był. Siedział przy najbardziej oddalonym stoliku, i uśmiechał się do mnie. Trochę się speszyłam. Podeszłam do stolika. Wojtek przywitał się ze mną, po czym pomógł mi usiąść. Mimo że siedziałam tyłem do większości osób, czułam na sobie ich spojrzenia. Siedzieliśmy tak chwilę w ciszy, aż w końcu Włodi zapytał:
- Bierzemy coś do jedzenia czy tylko kawa?
- Ja z chęcią napije się kawy i zjem szarlotkę.
Siatkarz wstał i zamówił dwie kawy, i dwie szarlotki. Był ubrany w zwykłe jeansy, białą koszulkę, na to rozpiętą niebiesko-granatową koszulę, a na krześle leżała skórzana kurtka. Był taki przystojny. Ten śliczny uśmiech i oczy. Chyba się zakochałam, dobra ale czas wrócić na ziemię. Siedzieliśmy już oboje przy stoliku.
- Dziękuje, że zaproponowałaś to spotkanie to dla mnie bardzo ważne. - Zaczął niepewnie Wojtek.
- To ja dziękuje. Ale czemu akurat ja? - To pytanie strasznie mnie nurtowało.
- Bo..... Sam nie wiem. Po prostu wpadłaś mi w oko. - odpowiedział, uśmiechając się.
Przynieśli nam nasz zamówienie. Podczas konsumowania opowiadaliśmy sobie o naszych historiach, zainteresowaniach, planach, marzeniach.
- Przepraszam na chwilę - przeprosiłam siatkarza i wstałam, aby pójść do toalety. Nagle znów poczułam bardzo silny ból w kolanie. Upadłam na podłogę, trzymając się za kolano. Włodi zerwał się z siedzenia.
-Nel. Co jest? Trzymaj się. - rzekł do mnie czule, a za chwilę krzyknął do gapiów - Niech ktoś zadzwoni po tą cholerną karetkę!
Ktoś się zreflektował i zadzwonił. Zaczęły mi lecieć łzy. Nie mogłam nad tym zapanować.
- Ej mała nie płacz. Spokojnie damy radę. - mówił Wojtek ocierając mi łzy. Dopiero później uświadomiłam sobie że powiedział "damy" a nie "dasz". Karetka przyjechała dość szybko. On w pośpiechu zabrał nasze rzeczy i wsiadł razem ze mną do karetki. W czasie drogi słyszałam że zadzwonił do mojej mamy, aby jej przekazać że jedziemy do szpitala. Później zasłabłam. Obudziłam się dopiero na SOR'ze. Obok łóżka siedziała zapłakana mama. Z drugiej strony siedział Wojtek.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To jak wam się podoba kolejna część? Za wszelkie błędy przepraszam, jestem tylko człowiekiem. Jeśli możecie, to napiszcie wasze subiektywne opinie w komentarzu. Zapraszam do ankiety, która jest po prawej stronie ;)
Chciałabym serdecznie podziękować stronce: https://www.facebook.com/pages/Siatk%C3%B3wka-jest-bowiem-zacnym-sportem-Milordzie-/208270342641466 za wypromowanie mnie :D
Mała :D